HOUSE LOVES

View Original

Jak Zorganizować Pranie, By Się Nie Narobić - Część 1/2

 

Nie lubię ani prac, ani prasować, dlatego od kilku lat testuję różny sprzęt i różne metody, aby te czynności ograniczyć do minimum w życiu codziennym. Dzisiaj przeczytacie pierwszego z dwóch postów, które będą o tym, jak zorganizowaliśmy (razem z Mr M) nasze pranie, suszenie i prasowanie; jaki sprzęt AGD wybraliśmy; jakich detergentów używamy oraz jak urządziłam kąt w pralni, aby przy składaniu ubrań było nieco przyjemniej spędzać tam czas. 

 

 

 

NASZA PRALNIA

 

Zacznę od najprzyjemniejszego - urządzania wnętrza. Nie będę kłamać, że spędziłam kilka dni albo nawet godzin przy projektowaniu naszej pralni. Jest to, mimo wszystko, pomieszczenie, które ma być przede wszystkim funkcjonalne i wygodne, a nie piękne. Jednak chciałam też, aby było tam przyjemnie, ponieważ, nie oszukujmy się, człowiek spędza kilka godzin w tygodniu, stojąc przed pralką. Dlatego, budując dom -  nasze pomieszczenie gospodarcze wyłożyliśmy gresem w kolorze grafitowym i pomalowaliśmy ściany na biało (farbą odporną na wilgotność), bo ta baza pozwala na to, aby w późniejszym czasie robić w nim co nam się podoba. Ponieważ ogrzewamy dom gazem, a piece gazowe są czystymi i estetycznymi urządzeniami, mogliśmy pozwolić sobie na to, aby w pomieszczeniu gospodarczym była również pralnia. 

W bardzo prosty i oczywisty sposób zagospodarowałam prawą stronę tego pomieszczenia, gdzie znajduje się pralka i suszarka, zsyp na pranie (pisałam o nim wcześniej >>>) i kosz na brudną bieliznę, detergenty, a to po to, aby miło i wygodnie można było załatwić w jednym miejscu wszystko to, co z praniem się wiąże i do prania potrzebne.

 

 

Dla dekoracji na ścianie zawisła typografia (tutaj można pobrać >>>), która zdradza, kto w tym domu częściej pierze, czy też nie wpuszcza żony do pralni, bo ona zrobi to na pewno gorzej :) (link do naszej pralni w poprzednim domu >>>). Cała zabudowa zajmuje nie więcej jak 1,6m długości i tylko tyle potrzebujemy, aby ogarnąć to nasze pranie, bo suszarki stojące czy sufitowe albo żelazko z deską do prasowania stały się zbędne w naszym domu (o czym więcej napiszę w drugim poście).

 

 

Do składania ubrań potrzebowałam blatu. Zostawiłam więc miejsce na pralce i suszarce, aby temu służyło, upewniając się, że niczym ich nie zastawię w przyszłości (dlatego zawiesiłam półkę, aby czasami nie przyszło nam do głowy, by detergenty tam postawić). 

 

 

 

 

NASZA ORGANIZACJA

Może nie do końca jest tak, że nie lubię prać, ale prasowania nienawidzę. Przecież o wiele bardziej wolę spędzać popołudnia z rodziną, czy choćby pisać posty na bloga, niż segregować kolejne pranie, rozwieszać ubrania na suszarce albo prasować je przed telewizorem. Dlatego po kilku latach prób usprawniania sobie tego całego procesu, zdecydowaliśmy z Mr M, że codzienne, tradycyjne pranie - to zajęcie nie dla nas.

 

Co robimy, aby się nie narobić? 

1. Pranie włączamy dopiero wtedy, kiedy uzbiera się tyle 'brudów', że będzie można prać 3 lub 4 razy pod rząd, co zdarza się mniej więcej raz w tygodniu. W ten sposób spędzamy tylko jeden wieczór, myśląc o praniu (ewentualnie kończymy jakimś nocnym programem) i załatwiamy wszystko na raz, aby mieć święty spokój na resztę tygodnia. Faktem jest, że nasza rodzina liczy 3 osoby i pewnie, gdyby było nas pięcioro - myślelibyśmy o praniu dwa razy częściej, jednak i tak wolelibyśmy to załatwić pod rząd. Dlatego przy wyborze pralki (link >>>) mocno kierowaliśmy się kryterium pojemności i długości trwania programów, aby za jednym razem uprać jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. 

2. Zakupiliśmy też suszarkę AGD, która wyeliminowała konieczność posiadania stojących suszarek, czekania na suszenie się prania oraz prasowania tegoż prania. Dlatego w tym samym dniu, w którym pierzemy, wieczorem pranie ląduje na półkach szaf i jest święty spokój (o tym napiszę w drugim poście).

3. Staramy się nie kupować, a co za tym idzie - nie nosimy ubrań, które bezwzględnie wymagają prasowania (jak np. koszule). Mamy to szczęście, że ani Mr M, ani ja nie musimy do pracy chodzić w garniturach, dlatego wolimy inne tkaniny, aby oszczędzić sobie zbędnej pracy.

4. Używamy wysokiej jakości detergentów, aby nie trzeba było robić wstępnego prania ani powtarzać go (bo np. plamy nie zeszły).

5. Zamontowaliśmy w domu zsyp na brudną bieliznę oraz (co bardzo sobie chwalę) koszyk do noszenia prania, dzięki którym to udogodnieniom wykonywanie prania jest po prostu sprawniejsze. 

 

 

NASZA PRALKA

Aby zorganizować sobie pranie w sposób opisany przeze mnie powyżej, trzeba posiadać odpowiedni sprzęt AGD. Zdecydowaliśmy się na pralkę AMICA, model EMAWP 8143 LSLDW (link do pralki >>>), bo uważam, że ta marka gwarantuje za bardzo dobrą cenę produkty, które posiadają wszystkie niezbędne, ale też i najnowsze funkcje, przy działaniu sprzętu  AGD, stawiając przy tym na dobry design i jakość. Szukałam pralki, która będzie energooszczędna (klasa A+++) i bardzo pojemna, czyli min. 8 kg. Będzie też posiadała silnik o dłuższej żywotności (w AMICA nazywa się to Logic Drive),  bo chyba każdy sobie ceni żywotność takiego sprzętu. Co jednak najważniejsze, szukałam pralki, która będzie prała stosunkowo szybko. Mój model pralki AMICA (link >>>) posiada funkcję skracania czasu prania bez utraty jakości. Mogę więc skracać programy, jeśli jest taka potrzeba. Jest to możliwe też dzięki 100% wykorzystaniu załadowanych detergentów oraz prania deszczowego. Może Was śmieszyć ta nazwa, ale w praniu deszczowym chodzi o nic innego, jak o równomierne rozprowadzanie wody i detergentów podczas całego cyklu. Kojarzycie sobie białe plamy od proszku na czarnych ubraniach, zaraz po wyciągnięciu ich z pralki? To efekt nierównomiernego wtłoczenia płynów do bębna, a dzięki funkcji prania deszczowego, ten problem znika.

Pralka posiada też dwa super szybkie programy. Pierwszy - do odświeżania ubrań:  15min na 30st.C, dla ubrań raz noszonych, ale nadal czystych. Drugi - 40min pełen cykl prania, dla ubrań wymagających szybkiego i codziennego przeprania (jak np. sportowe ciuchy). 

Kiedy szukałam pralki zainteresowała mnie funkcja Child Lock, która sprawia, że po jej włączeniu dziecko nie ma możliwości przestawienia ustawień pralki. Moja 5 letnia Gabrysia lubi pomagać w składaniu ubrań, więc kiedy jesteśmy razem w pralni, lubi też poprzestawiać guziczki. Child Lock uniemożliwia jej taką 'zabawę'. 

Jest jeszcze jedna ważna rzecz - ochrona skóry przed detergentami. Ok, lubię pachnące i bezplamowe pranie, ale nie oszukujmy się, wymaga to użycia chemii podczas prania, którą nie da się dobrze wpłukać jeśli robimy to w zimnej wodzie. Model, który wybraliśmy podgrzewa wodę do 30C podczas 4 krotnego płukania w ten sposób zapobiegając pozostawieniu za dużej ilości chemii w ubraniu, co w szczególności u dzieci prowadzić może do uczuleń i alergii.

Podoba mi się też to, że jej maksymalna prędkość wirowania to aż 1400 obrotów/minutę i choć nie było to moim kryterium wyboru, to jest to miły i, co najważniejsze - bardzo przydatny dodatek.

 

NASZE DETERGENTY

Sukcesem do naszego 'nienarobienia' się przy praniu są także detergenty, których używamy. Nie twierdzę, że tylko te są najlepsze i jeśli używacie innych, to robicie źle. Chcę tylko powiedzieć, że u nas te się sprawdziły i polecam naszą kombinację. Od wielu lat kupujemy tylko niemieckie proszki (do białych ubrań i kolorowych - osobno) oraz płyn do płukania tkanin. Nie kłamię, twierdząc, ze nigdy nie miałam problemu z plamami po kawie, tłustym jedzeniu, trawie czy brudzie skarpetkowo-ogrodownym. Pachną jednak w szafie dłużej i nie niszczą tkanin. Do białych ubrań stosujemy dodatkowo i zawsze  jedną miarkę Oxi Action i już  pytano mnie nie raz - jak to możliwe, że mam takie białe rzeczy. Wydaje mi się, że ta kombinacja się po prostu sprawdza. 

 

IDEALNY KOSZ DO PRANIA

Co prawda, dzięki zsypowi na pranie (link do posta tutaj >>>) nie musimy znosić do pralni brudnych ubrań, ale poskładane - już trzeba roznieść do szaf. Świetnie spisuje się nam do tego kosz z IKEA i, choć pewnie nic w nim specjalnego, będę go chwalić pod niebiosa. Nie dosyć, że bardzo dobrze wygląda, to jeszcze jest bardzo wygodny. Zmieści się w nim cała sterta poskładanych ubrań, a skarpetki czy bielizna nie wylatują z rąk. Wygodnie zatem zanoszę taki pełen kosz do szafy i nawet kiedy nie mam czasu od razu porozkładać na półkach ubrań, stoi on sobie, taki schludny w sypialni i nie przeszkadza (jakby to robiła sterta ubrań).

 

Ciekawa jestem czy codzienne pranie też Was tak wykańczało jak mnie? Może spróbujcie naszej metody, aby się przekonać czy nie jest nieco łatwiej. Zaczekajcie jeszcze tylko na drugiego, do kompletu posta, aby mieć pełen obraz sytuacji. Ja jednak postanowiłam rozdzielić ten temat na dwa, bo artykuł  byłby za długi. 

Napiszcie na co Wy zwracacie uwagę przy wyborze pralki czy detergentów? Pierzecie raz w tygodniu czy codziennie?

buźka

 

W poście wystąpili:

 


See this gallery in the original post